#main, 9 listopada 2015 +[KONKURS]

By 9 listopada 2015#main

Listopad już trwa, ale póki co jeszcze nie widać zimy za oknem! Gotowi na kole­jną por­cję linków i cieka­wostek ze świa­ta IT?

Cykl #main to punkt początkowy Waszego tygod­nia,  prasówka, w której zbier­amy ciekawe lin­ki, dzie­limy się infor­ma­c­ja­mi, a także podsyłamy pro­gramisty­czne zadanie. Mamy nadzieję, że w ten sposób umil­imy Wam poniedzi­ałkowy powrót do rzeczy­wis­toś­ci ;)

Podsumowanie ankiety z zeszłego tygodnia

fora.001

Stack­Over­flow póki co beza­pela­cyjnie królu­je ;)

Pytanie na ten tydzień

Co to jest i jak dzi­ała servlet?

Odpowiedź na pytanie z zeszłego tygodnia

Pytanie, które zadal­iśmy Wam tydzień temu brzmi­ało: opisz, czym jest auto­box­ing i kiedy jest wyko­rzysty­wany.

Auto­box­ing to mech­a­nizm języ­ka Java, który pozwala na automaty­czną kon­wer­sję pomiędzy prymi­ty­wa­mi a obiek­ta­mi odpowiada­ją­cych typów. Dzię­ki temu może­my uży­wać zapisu:

Integer jakisInt = 4;

a nie musimy za każdym razem wyko­rzysty­wać metody val­ue­Of :

Integer jakisInt = Integer.valueOf(4);

Dzię­ki temu możli­we jest także efek­ty­wne korzys­tanie z puli obiek­tów w JVM.

Pod poję­ciem auto­boxin­gu kryją się dwie oper­ac­je — box­ing (zami­ana prymi­ty­wu na obiekt) oraz unbox­ing (zami­ana obiek­tu na prymi­tyw) .

Aplikacja email, która (prawie) sama odpowiada

Google pracu­je nad nową usługą w ramach Gmail, dzię­ki której aplikac­ja na tele­fonie przeanal­izu­je treść otrzy­manego maila i samodziel­nie zapro­ponu­je trzy odpowiedzi do wyboru. Może­my wybrać jed­ną z nich lub odrzu­cić wszys­tkie. Więcej infor­ma­cji oraz prezen­tac­ja, jak to wyglą­da w prak­tyce: http://www.buzzfeed.com/brendanklinkenberg/gmail-wants-to-answer-your-email-for-you#.vt5OWe3bQ

EcoBook

Eco­Book to jed­na z tych rzecz, na widok której dra­piecie się w głowę zas­tanaw­ia­jąc ‘dlaczego ja na to nie wpadłam’. Na dodatek jest to pro­dukt z naszego pod­wór­ka — pomysł zrodz­ił się we Wrocław­iu, tutaj też dzi­ała fir­ma zaj­mu­ją­ca się dys­try­bucją. Eco­Book to połącze­nie white­boar­du oraz zeszy­tu — inny­mi słowy zmy­wal­ny zeszyt. Ide­al­ny do wszelkiego rodza­ju pro­to­ty­powa­nia, szy­b­kich notatek czy szki­cy. Więcej infor­ma­cji oraz krót­ki wywiad z twór­ca­mi: http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/zeszyt-wielokrotnego-uzytku-to-pomysl-z-wroclawia,3562263,art,t,id,tm.html

Zbuduj własne zwierzątko

Niek­tórzy z nas jeszcze pamię­ta­ją elek­tron­iczne zwierza­cz­ki znane pod nazwą ‘Tam­agochi’, które w lat­ach 90 zawo­jowały nasz rynek. Ten tuto­r­i­al pokazu­je jak samodziel­nie zapro­gramować ‘zwierzątko’ za pomocą Rasp­bery Pi — kom­put­era za 25$. Tuto­r­i­al jest wprawdzie w Pythonie, ale nawet osobom, które nie są biegłe w tym języku nie powin­no przys­porzyć to więk­szych prob­lemów. A może ktoś pokusi się o wyko­nanie podob­ne­go w Javie? ;) Wideo: http://lifehacker.com/build-your-own-raspberry-pi-powered-interactive-pet-1741010376

Business Cat

Koty, fir­ma oraz komiks — tak, jesteśmy kocia­rza­mi i lubimy inter­ne­towe komiksy. A szczegól­nie te ze specy­ficznym poczu­ciem humoru ;)

Cher Wang

Cher Wand jest współtwór­cą jed­nej z najbardziej rozpoz­nawal­nych współcześnie marek tele­fonów komórkowych — HTC. Fir­ma ta pow­stała dopiero w 1997 roku, co czyni ją najmłod­szym z liczą­cych się graczy na rynku. Urod­zona w Tajwanie, uzyskała tytuł z dziedziny ekonomii na uni­w­er­syte­cie Berke­ley w Kali­fornii. Obec­nie wraz z mężem są najbo­gat­szy­mi osoba­mi w Tajwanie.

Jeszcze przed założe­niem HTC była współza­łoży­cielem firmy VIA — pro­du­cen­ta podze­społów elek­tron­icznych, płyt głównych oraz pro­ce­sorów, najbardziej znanego z ener­gooszczęd­nych rozwiązań embe­d­ed, ter­mi­nali oraz rozwiązań ITX.

Nadal akty­wnie dzi­ała w ramach obu firm, udziela się także chary­taty­wnie w wielu inic­jatywach wspier­a­jąc zarówno dostęp do infor­ma­cji w ubogich kra­jach, jak też bada­nia naukowe.

Pytanie na ten tydzień

Jak pra­co­daw­ca może (pozy­ty­wnie) wpłynąć na Two­ją motywację do pra­cy?
  • Add your answer

Konkurs!

W tym tygod­niu opub­likowal­iśmy recen­zję książ­ki o Scru­mie wydanej nakła­dem wydawnict­wa PWN, której także jesteśmy patronem medi­al­nym. Jeden z egzem­plarzy może być Twój! Wystar­czy odpowiedzieć na poniższe pytanie w komen­tarzu, a w kole­jnym #main wybierze­my naj­ciekawszą odpowiedź, która zostanie nagrod­zona książką. Pytanie konkur­sowe brz­mi: w jaki sposób możesz usprawnić jed­ną z Twoich codzi­en­nych czyn­noś­ci wdraża­jąc prak­ty­ki Scru­mowe? Pamię­ta­j­cie, że na zgłoszenia czekamy do koń­ca tygod­nia — do półno­cy w niedzielę, 15 listopa­da!

 

WYNIKI KONKURSU ZNAJDZIECIE TUTAJ!

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • kasiek2212

    przy­go­towywanie posiłków — raz na 30 dni ustal­ić “prod­uct back­log” potraw, po czym codzi­en­nie rano zas­tanow­ić się czy braku­je jakichś pro­duk­tów i uzu­pełnić bra­ki :)

  • wisnia8

    Każdy mój tydzień to sprint. W niedzielę wiec­zorem jest planowanie jakie funkcjon­al­noś­ci mogą być dostar­c­zone w nad­chodzą­cym sprin­cie. A codzi­en­nie rano przy kaw­ie pod­czas dai­ly scrum sprawdzam co zro­biłam wczo­raj, co zro­bię dziś i czy jest coś co utrud­nia.

  • Anka

    Prak­ty­ki Scru­mowe mogą pomoc w osią­ga­niu pry­wat­nych celów, nawet tych przyziem­nych :-) Staram się raz w miesiącu spisy­wać cel aktu­al­nego sprintu, przykład­owo: odwiedzę siłown­ię 8 razy, ukończę kurs na Cours­era, uszyję zasłony do salonu, przeczy­tam przy­na­jm­niej 30% książ­ki, którą dostałam na urodziny czy zadz­wonię min­i­mum raz w tygod­niu do blis­kich, z który­mi nie widzę się na co dzień. Moim zadan­iom nie przyp­isu­je konkret­nego dnia i godziny, przez co nie czu­je się zniewolona, wręcz prze­ci­wnie — jestem bardziej zmo­ty­wowana. Codzi­enne “dai­ly” poma­ga ocenić stan real­iza­cji celu sprintu. Ja rozliczam swo­je dzi­ała­nia przed snem :-)

  • Aga B.

    W SCRUM najwięk­sze wraże­nie zro­biła na mnie idea włączenia do pro­ce­su wyt­warza­nia samego Klien­ta. Planowanie to dom­e­na osób zor­ga­ni­zowanych, które robiły to zan­im jeszcze spisano teorie zarządza­nia czy pro­ce­su pro­dukcji. Nato­mi­ast akty­wne zbieranie opinii Klien­ta na wszys­t­kich przeło­mowych eta­pach pro­ce­su wytwór­czego — to jest coś! Możli­wość uniknię­cia na final­nej prezen­tacji słów “Ale nie o to mi chodz­iło” — bez­cenne :) Dlat­ego SCRUM w codzi­en­nym życiu poma­ga mi, kiedy dosta­ję pro­jekt do wyko­na­nia — staram się nie zaczy­nać, dopó­ki maksy­mal­nie nie dopre­cyzu­ję, co ma być zro­bione, w jaki sposób ma to dzi­ałać i jakie prob­le­my ma rozwiązy­wać. Kiedy już coś zostanie wstęp­nie zro­bione, staram się to skon­fron­tować z opinią zle­ca­jącego. I tak to się toczy dalej. Im więcej feed­backu, tym więk­sza szansa, że pro­jekt zostanie zakońc­zony sukce­sem, a ja niepotrzeb­nie nie zmar­nu­ję swo­jego cza­su :) I tyczy się to pra­cy z Klien­tem, ale też zadań przekazanych od mojej Sze­fowej, która swo­ją drogą, jest fanką SCRUM’a :D

  • de

    Przyz­na­ję, że od pewnego cza­su również wprowadz­iłam coś na ksz­tałt Scru­ma w pry­wat­nym życiu;) Sprinty mam tygod­niowe, planowanie w niedzielę. Mam nawet włas­ną tablicę! Różnokolorowe kartecz­ki, które przyk­le­jam nad kom­put­erem (nad imi­tu­ją­cym okno plakatem :D ). Kolory oznacza­ją “dziedziny”: pra­ca do wyko­na­nia przy kom­put­erze (np. przy­go­tować refer­at), rzeczy do załatwienia w mieszka­niu (np. posprzą­tać półkę), rzeczy do załatwienia na zewnątrz (np. zanieść buty do szew­ca). “Dziedziny” to aku­rat pomysł zacz­erp­nię­ty z GTD. Kolum­ny oznacza­ją u mnie pil­ność, pier­wsza kolum­na to najpil­niejsze, ostat­nia to rzeczy które mogę wykon­ać w wol­nym cza­sie, nie mające żad­nego pri­o­ry­te­tu, najczęś­ciej doty­czące hob­by. Kartecz­ki z zada­ni­a­mi wyko­nany­mi przek­le­jam na szafkę. Niek­tóre zada­nia oczy­wiś­cie stamtąd wraca­ją — np. pranie;) Aczkol­wiek wyglą­da to fajnie — coraz więcej rzeczy odhac­zonych. Moty­wu­jące!

  • Mar­ta N

    Prak­ty­ki Scru­mowe są ide­alne, aby wdrożyć je w mój oso­bisty plan dba­nia o zdrowie i syl­wetkę. Na początku wyko­nanie user sto­ries (lista przyk­le­jona do tabl­i­cy korkowej w kuch­ni), czyli lista ćwiczeń i dzi­ałań zbliża­ją­cych do osiąg­nię­cia pojedyńczych celów np. zwięk­sze­nie szy­bkoś­ci biegu. Czas sprintu to miesiąc, a więc z końcem kaźdego miesią­ca zostanie osiąg­nię­ty cel z poszczegól­nych user sto­ries. Koniec sprintu, sprint review będz­ię pole­gał na teś­cie włas­nego ciała na pod­staw­ie spisanych user sto­ries.

  • Justy­na

    Kiedyś był scrum mas­ter mama, ale od kiedy “dorosłam” — jestem swoim włas­nym scrum mas­terem (co nie zawsze na dobre wychodzi :D). W moim życiu są sprinty coty­god­niowe, kiedy to w sobotę siadam i planu­ję czego to ja nie zro­bię w nad­chodzą­cym tygod­niu. Jak zazwyczaj w scru­mie prob­lem jest z estimate’owaniem cza­su. Oczy­wiś­cie są lep­sze i gorsze sprinty. Poniżej przed­staw­iam uśred­niony sprint (gdy star­cza mi zapału jedynie na pier­wszy dzień). :P

    https://drive.google.com/file/d/0B3I5JgXsI2wHdmtTS2NISEY5Q0E/view?usp=sharing

    Jak widać na załąc­zonym obrazku kupi­e­nie tabl­i­cy korkowej jeszcze się nie wylosowało ;)

    No ale to był opis mojego życia bez jed­nego konkret­nego celu. Zatem jeśli wziąć pod uwagę jed­ną czyn­ność, to myślę, że w moim przy­pad­ku scrum najlepiej sprawdz­ił­by się przy ćwiczeni­ach lub rysunku (gdzie samym pro­jek­tem jest dąże­nie do danej wagi czy uzyskanie umiejęt­noś­ci na wysokim poziomie, a w sprint­ach jest rozłoże­nie na “dziedziny”, np. w tym tygod­niu bie­gam / ćwiczę rysowanie per­spek­ty­wy, w następ­nym fit­ness / ćwiczę kolorowanie, po czym następu­je sprint review, aby zobaczyć czy coś ruszyło do przo­du).

  • Tri­na

    Najbardziej lubię wyko­rzysty­wać scrum do wszel­kich wyjazdów/wycieczek/wakacji/imprez urodzi­nowych itp.. Kiedy ze zna­jomy­mi planu­je­my jak­iś wyjazd zamieni­am się w scrum mas­tera i lid­era w jed­nym, który czuwa nad tym, żeby wszys­tko prze­b­ie­gało zgod­nie z planem. Przed wyjaz­dem planowanie pole­ga na wyp­isa­niu i ustal­e­niu kto/co/jak/kiedy ma zabrać/spakować/zrobić/zorganizować oraz czego oczeku­je­my od wyjaz­du (ostat­nio wyko­rzys­tu­je­my do tego trel­lo). Na samych wakac­jach codzi­en­nie (zwyk­le wiec­zorem) mamy stand-up, gdzie odhacza­my co udało nam się zobaczyć/zrobić i usta­lamy główne punk­ty na kole­jny dzień. Oczy­wiś­cie nie zawsze trzy­mamy się tego ściśle (w końcu jesteśmy na wakac­jach i głównym celem jest dobra zabawa), ale dzię­ki temu nie snu­je­my się bez sen­su. Ret­ro­spek­ty­wa odby­wa się po powro­cie do domu i pole­ga na wymi­an­ie zdjęć i wspom­i­na­niu. Nie jest to może codzi­en­na czyn­ność, ale zdarza się na tyle częs­to, że wszyscy zdążyli się przekon­ać, że dobra orga­ni­za­c­ja poma­ga dobrze się baw­ić.

  • Pan kleks

    Ostat­nio siedząc w pra­cy dostrzegłem ile każdego dnia wyrzu­cam popisanych kartek — pisząc coś bard­zo wiele rzeczy opisuję/rysuję itp najpierw na kartkach… Czy­ta­jąc ten wpis w pra­cy krzyknąłem “eure­ka”! Eco­Book (abstrahu­jąc od tego że troszkę słabo się przy­go­towal­iś­cie bo jed­nak nie jest to pol­s­ki pro­dukt) jest dla mnie strza­łem w dziesiątkę i mam nadzieje że szy­bko będzie mój ;) Fak­ty­cznie genial­na rzecz w swo­jej pros­to­cie!

    Poz­draw­iam i naprawdę bard­zo dzięku­ję!

    • hmm, pro­dukt zrodz­ił się we Wrocław­iu i tutaj też ma jed­no z biur fir­ma, która go sprzeda­je, więc podtrzy­mu­je­my że jest pro­dukt pol­s­ki ;) Choć fakt, że twór­ca jest z Por­tu­galii, podob­nie jak sama pro­dukc­ja.
      Cieszymy się, że się spodobało!