#Lazy Sunday. Zrób sobie prezent

By 31 May 2015Lazy Sunday

Jutro dzień dziec­ka i mimo, że część z czytel­ników zapewne ma już plany komu i jaki prezent wręczyć, dzisi­aj będzie trochę niecodzi­en­nie — o prezen­cie z tej okazji dla samych siebie.

Zapy­tasz pewnie “jak to?” — otóż w każdym z nas jest cząst­ka z dziec­ka, czy nam się to podo­ba czy nie. Wiele osób wręcz wyp­iera się tego — powin­niśmy prze­cież być dorośli, a wszys­tko co zostało w nas z dziec­ka należy schować i ukryć przed światem — a to abso­lut­ny błąd!

Czy pamię­tasz jak będąc dzieck­iem, nie bałaś się marzyć? Byłaś astro­nautką, strażakiem czy super­bo­haterem, takim co ratu­je świat, zwiedza odległe plan­e­ty i zde­j­mu­je koty z drzew?

Czy prze­j­mowałaś się tym, co powiedzi­ał o Tobie X albo zas­tanaw­iałaś się, co ludzie sobie pomyślą jeśli coś zrobisz/powiesz?

Czy bałaś się zadać pytanie jeśli czegoś nie rozu­mi­ałaś, nawet jeśli wydawało Ci się, że to najoczy­wist­sza rzecz na świecie?

Czy mając do dys­pozy­cji kil­ka klock­ów, trochę taśmy i koce, nie budowałaś for­tu, którego nie pod­bił­by nawet Atyl­la?

Dlaczego te cechy, kreaty­wność, cieka­wość, nieprze­j­mowanie się drob­nos­tka­mi, wielkie marzenia, nie mogły­by pomóc Ci w Twoim dorosłym życiu?

Najważniejsze , że to nie był ‘jak­iś’ tam dzieci­ak z przeszłoś­ci, który nie ist­nieje, to byłaś Ty. Co więcej, to dziecko nadal jest w Tobie, bardziej lub mniej schowany, ale wciąż go w sobie masz! W psy­chologii nosi to nazwę Inner Child, oso­by zain­stere­sowane odsyłam do prac Car­la Jun­ga, który jako jeden z pier­wszych zdefin­iował ten kon­cept. My z kolei zajmiemy się wyciąg­nię­ciem go z ukrycia :)

Przełamywanie strachu

W tym momen­cie zapewne przeszło Ci przez myśl, że prze­cież jesteś dorosła, nie możesz zachowywać się jak dziecko, to nie przys­toi, nie powin­no się tak robić, nie jest odpowiedzialne, bla bla bla bla. Częś­ciowo masz rację, w ważnych sprawach, jak rodz­i­na, blis­cy czy kari­era musisz być odpowiedzial­na i pode­j­mować prze­myślane decyz­je, ale to nie znaczy że nie możesz być jed­noczes­nie dzieck­iem! Nieste­ty, ten stra­ch mamy trochę ‘wbu­dowany’, czy to przez normy społeczne czy przez wzorce i nie jest łat­wo się tego pozbyć. Ostat­nio np. byłem w sklepie Disney’a, moją uwage przykuły Tsum Tsum — małe plusza­ki naw­iązu­jące do znanych postaci z bajek. Spodobały mi się od razu więc wziąlem Tygrys­ka i Sło­nia Dum­bo (to dla Tes­li) i poszedłem do kasy. Tam bard­zo miła kas­jer­ka zapy­tała czy to na prezent i czy zapakować. Odru­chowo w mojej głowie pojaw­iła się myśl, zeby odpowiedzieć ‘tak’, prze­cież to drob­ne kłam­stewko i nic nie zaszkodzi. Ale zaraz później zapy­tałem się — ale dlaczego mam mówić nieprawdę? Prze­cież nie robię niko­mu krzy­wdy, zakup nie jest związany z żad­ną tajem­nicą, po pros­tu kupu­ję zabawkę, która mi się sposobała. Odpowiedzi­ałem więc zgod­nie z prawdą, że nie, jed­no dla mnie, drugie dla kota. I wiecie co? I nic. Kas­jer­ka nie spo­jrza­ła na mnie jak na dzi­wa­ka, nie skry­tykowała, zamie­nil­iśmy jedynie parę zdań na tem­at tego jakie są świetne i jak dużo osób się one podoba­ją.

Przeła­manie stra­chu będzie dla wielu najtrud­niejszą część, ale zau­faj nam — naprawdę warto i naprawdę nie ma się czego obaw­iać :)

Zrób sobie prezent

Mam nadzieję, że przekon­al­iśmy Cię do tego momen­tu że warto :) Zatem prze­jdźmy do najważniejszej częś­ci — jaki prezent możesz zro­bić swo­je­mu wewnętrzne­mu dziecku? Możli­woś­ci jest mnóst­wo :)

Komiksy / kreskówki

Będąc dzieck­iem na pewno miałaś swo­ją ulu­bioną bajkę lub komiks — taki, który mogłaś oglą­dać 15 razy ten sam odcinek i nadal baw­iły Cię dialo­gi? Jest spo­ra szansa, że ma on wydanie DVD lub pełnome­trażowy film! Staw­iam swo­ją kolekcję płyt Scoo­by Doo (już całe dwie :D), że nadal będziesz miała mnóst­wo przy­jem­noś­ci z obe­jrzenia baj­ki po cieżkim dniu w pra­cy lub w wieczór, kiedy po pros­tu czu­jesz się sła­biej!

Remont mieszkania

Prędzej czy później będzie Cię czekało np. mal­owanie ścian, czy przy­na­jm­niej ich odświeże­nie. Na pewno przy­na­jm­niej raz w przeszłoś­ci zas­tanaw­iałeś się jak w tym miejs­cu wyglą­dało­by Two­je imie wyp­isane metrowy­mi lit­era­mi — ter­az masz niepow­tarzal­ną okazję, żeby sprawdz­ić! Chwilę później możesz to zamalować, a może aku­rat Ci się spodo­ba :)

Śnieg

Trochę nie ta pora roku, ale część z czytel­ników zapewne jest zaz­na­jomiona z kon­ceptem odśnieża­nia podjazdu/chodnika. Z serii czy wiesz, że… moż­na z tego sniegu ulepić bałwana?! Węgla możesz nie mieć pod ręką, ale oczy z kap­sli od butelek też się nada­ją ;)

Zabawki

Tak, to miejsce w którym możesz powiedzieć na głos, że chcesz far­mę mrówek na biurko! Nam też się podo­ba :D Tak samo jak Tsum Tsumy, puz­zle, kloc­ki lego (są też pro­gramowalne!), zabaw­ki z kinder niespodzianek i kar­ty 3D z pro­mocji w jed­nym z mar­ketów. Wystar­czy wybrać się do najbliższego sklepu z zabawka­mi i gwaran­tu­je­my, że spędzisz tam niemało cza­su wybier­a­jąc ‘tą jed­ną’ albo pieniędzy biorąc ‘wszys­tkie fajne’ ;)

Wyobraźnia

Nawet jeśli to dziś jest ten dzień, kiedy potrze­bu­jesz wspar­cia swo­jego wewnętrznego dziec­ka, nie masz najm­niejszej ochoty iść do sklepu lub czekać na przesyłkę, masz jeszcze najważniejszą rzecz — swo­ją wyobraźnie! Pomyśl, kim jesteś w swoich wyobraże­ni­ach, co robisz, jak się zachowu­jesz, co Cię bawi i cieszy. Możesz też wziąć kartkę i to napisać. Albo narysować. Albo z tej kart­ki zbu­dować samolot, który pilo­tu­jesz. Albo z koców i kołder zro­bić miejsce, w którym czu­jesz się po pros­tu dobrze i wygod­nie. Możli­woś­ci są nieogranic­zone, jedyne, co je ogranicza, to Ty sama!

Baw się!

Przede wszys­tkim pozwól swo­je­mu wewnętrzne­mu dziecku być sobą nie tylko od okazji, w kon­trolowanych sytu­ac­jach. Jeśli usłyszysz ulu­bioną piosenkę idąc chod­nikiem, nie bój się zatańczyć! Zrób obrót, zaśpi­waj po cichu. Idąc chod­nikiem uważaj na lin­ie łączące pły­ty, pamię­tasz prze­cież, że nie wol­no na nie nadep­nąć :D Lecąc samolotem świet­nym sposobem na zabi­cie cza­su jest robi­e­nie min z dzieck­iem, które siedzi w rzędzie przed Tobą — obo­je będziecie mieli świet­ny ubaw! Przy­go­towu­jąc kolację, zrób buź­ki swoim potra­wom, albo zostaw wiado­mość dla drugiej oso­by! Wchodząc po schodach, zor­ga­nizuj wyś­cig (oczy­wiś­cie żeby było spraw­iedli­wie, powiedz o tym drugiej oso­bie dopiero mając odpowied­nią przewagę!).

Pamię­tam, jak za pier­wszym razem kiedy Ania widzi­ała, jak gani­am się z Tes­lą w kółko po mieszka­niu, to (Ania nie Tes­la) była dość przes­traszona, ale widząc jak wiel­ki fra­jdę daje to nam obu, po pros­tu miała z nas ogrom­ny ubaw.

PS. I tak, możesz wskoczyć w tą kałużę po następ­nym deszczu!

Odreagowywuj

Dorosłe życie wiąże się z dużą iloś­cią prob­lemów i stresów, które częs­to rozład­owu­je­my w negaty­wny sposób, lub co gorsza nie robimy tego wcale. Następ­nym razem, gdy ktoś niesłusznie Cię skry­tyku­je pokaż mu język (w myślach oczy­wiś­cie). Jeśli miałaś straszny dzień w pra­cy, nie odmaw­iaj sobie wiec­zo­ra przy kreskówkach / książce pod kocem. A zjed­zony raz na jak­iś czas fast-food jeśli abso­lut­nie masz na niego ochotę też raczej nie zaszkodzi (o ile ten ‘czas’ liczymy min­i­mum w dniach/tygodniach ;) ).

Co więcej, moż­na to też wyko­rzys­tać w pra­cy — po ostat­nim pro­jek­cie, gorą­cych chwilach przed jego wydaniem, pojaw­iły się zgrzy­ty na linii pro­gramiś­ci-testerzy? Zor­ga­nizuj bitwę na śnież­ki pomiędzy zespoła­mi, zrób­cie nalot na dru­gi zespół uży­wa­jąc NerfGun’ów albo sprezen­tu­j­cie im wiel­ki, różowo-broka­towy tort w ramach przeprosin i napraw­ia­nia relacji. Bo dlaczego nie?

Ale przede wszystkim…

… nie bój się! Wiemy, że to nie jest proste, że więk­szość z nas ma blokadę, żeby wypuś­cić swo­jego wewnętrznego dzieci­a­ka ‘na wol­ność’, sami nadal cza­sem się tego wsty­dz­imy czy obaw­iamy, cały czas pracu­je­my nad tym. Możesz jed­nak być pewny, że Twój part­ner na pewno nie skry­tyku­je Cie, jeśli które­goś wiec­zo­ra powiesz mu, że masz ochotę obe­jrzeć kreskówkę. Sprzedaw­ca w sklepie nie rzu­ci klątwy, kiedy będziesz kupowała dla siebie zabawkę. A świat się nie zawali, jeśli na jeden wieczór schowasz się pod koł­drą z kubkiem kakao.

I po co to wszystko?

Wcześniej skupil­iśmy się na tym, co możesz dać swo­je­mu wewnętrzne­mu dziecku w ramach prezen­tu, ale jeśli dopiero zaczniesz go odkry­wać, zapewne zas­tanaw­iasz się po co to wszys­tko?

Popraw­na odpowiedź brz­mi: nie wiem. Każdy ma inne potrze­by i inaczej sko­rzys­ta z takiego wewnętrznego otwar­cia. Mogę powiedzieć jed­nak co mi to dało — przede wszys­tkim dużo lep­iej radzę sobie ze stre­sa­mi. Odkąd pamię­tam naj­drob­niejsze prob­le­my powodowały u mnie stres, obawy i myśle­nie o najczarniejszych sce­nar­iuszach. Ter­az potrafię się od tego lep­iej odciąć, nadal widze ryzy­ka i potenc­jalne sce­nar­iusze, ale potrafie pokazać im przysłowiowy język. Przes­tałem się też prze­j­mować tym, co inni myślą czy mówią o mnie — spo­tykałem się z wielo­ma negaty­wny­mi opini­a­mi, które częs­to wynikały z niepełnego obrazu, niez­na­jo­moś­ci sytu­acji itp. Real­nie nie da się powiedzieć wszys­tkim wszys­tkiego, nawet wtedy może to zostać ode­brane jako próa uspraw­iedli­wia­nia się. Ter­az po pros­tu się tym nie prze­j­mu­je, nie mam potrze­by udowod­nić wszys­tkim, którzy się mylą na mój tem­at, że nie mają racji. Po pros­tu się z nimi ‘nie baw­ię’. Najwięk­szym zaskocze­niem była dla mnie jed­nak umiejęt­ność rozwiązy­wa­nia prob­lemów i zna­jdy­wa­nia rozwiązań — wcześniej mój umysł bez mojego udzi­ału odrzu­cał pomysły niere­alne czy wręcz idio­ty­czne. Okazu­je się jed­nak, że to te pomysły najczęś­ciej prowadzą mnie do najlep­szego rozwiąza­nia — zami­ast zas­tanaw­iać się jak w warunk­ach które mam najlepiej rozwiązać prob­lem, ter­az myślę jakie jest najlep­sze rozwiązanie prob­le­mu, a dopiero później o tym, co stoi na przeszkodzie żeby tak zro­bić i jak te przeszkody ominąć. I wyda­je mi się, że zacząłem lep­iej dostrze­gać to, co najważniejsze w życiu — drob­ne gesty, przy­jem­noś­ci życia codzi­en­nego. Potrafię się cieszyć jak dziecko, ‘roz­maw­ia­jąc’ z kotem; nie mam prob­le­mu, żeby zła­pać Anię za rękę i zatańczyć z nią na chod­niku w środ­ku mias­ta; kawałek plas­tiku który dostanę za zakupy powyżej 10zł jest w stanie przy­wołać uśmiech na mojej twarzy nawet po kiep­skim dniu; w każdej negaty­wnej sytu­acji dostrzegam jak­iś pozy­tyw, choć­by był najbardziej błahy i nieis­tot­ny.

Tak, dogadałem się ze swoim wewnętrznym dzieck­iem. I nie żału­ję tego ani trochę! I tego także Tobie życzę. Zrób pier­wszy krok, odszukaj je w sobie, wyciąg­nij do niego rękę i zrób mu prezent z okazji jutrze­jszego świę­ta. Bo warto.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •