Co robię w Dublinie

By 28 stycznia 2015Praca

Dzisiejszy wpis trochę przy­bliży, co robię w Dublin­ie oraz jak się tutaj znalazłem.
Od 26 sty­cz­nia 2015 zacząłem pracę w Ama­zonie. To, co sprowadz­iło mnie do Dubli­na, to skala w jakiej dzi­ała­ją i wyzwa­nia, które się z tym wiążą — tech­no­log­icznie są one unikalne i niespo­tykane i z takim założe­niem tym­cza­sowo wyjechałem: nauczyć się jak najwięcej w fir­mie, która jest kilka(naście?) lat przed więk­szoś­cią w branży.

Jeśli chodzi o sam pro­ces rekru­tacji to prawdę mówiąc nie do koń­ca planowałem aplikować – w momen­cie, kiedy rozważałem zmi­anę pra­cy, za pośred­nictwem por­talu LinkedIn odezwał się do mnie rekruter właśnie z firmy Ama­zon. Poprosił o CV, list motywa­cyjny, trochę innych danych i obiecał odezwać się w przyszłoś­ci.

Po kilku dni­ach dostałem potwierdze­nie, że zaprasza­ją mnie na pier­wszy etap, którym był wywiadów przez tele­fon.

Pier­wsza roz­mowa pole­gała na przed­staw­ie­niu swo­jego doświad­czenia, co robiłem, w czym mam doświad­cze­nie oraz wyma­gała napisa­nia kilku frag­men­tów kodu (w narzędz­iu typu col­labe­d­it) w odpowiedzi na wyty­czne i zada­nia zadawane przez tele­fon. Całość trwała trochę pon­ad godz­inę i była na poziomie śred­nich zadań z Codil­i­ty.

Kole­jnym krok­iem było zadanie do wyko­na­nia i odesła­nia samodziel­nie — ponown­ie, podob­ne w formie do tych, które moż­na znaleźć na np. codil­i­ty — tzn. był cel, jakieś założe­nia doty­czące wyda­jnoś­ci i real­i­zowanego algo­ryt­mu; pod wzglę­dem treś­ci było dużo mniej abstrak­cyjne – byłem w stanie nawet wymyśleć prak­ty­czne zas­tosowanie rozwiąza­nia, które pisałem ;) Do tego oczy­wiś­cie trze­ba było dostar­czyć opis rozwiąza­nia, kod był anal­i­zowany nie tylko pod kątem dzi­ała­nia, ale tez struk­tu­ry, możli­woś­ci rozsz­erza­nia itp. Wyma­gane było także udowod­nie­nie, że dzi­ała – np. poprzez napisanie testów jed­nos­tkowych .

Po odesła­niu i oce­nie zada­nia miał miejsce kole­jny wywiad przez tele­fon, bardziej nastaw­iony na algo­ryt­my i struk­tu­ry danych — także on odby­wał się z uży­ciem col­labe­d­it, ale więk­szy nacisk był położony na opty­mal­iza­cję, sposób dzi­ała­nia itp.

Po drugiej roz­mowie otrzy­małem zaprosze­nie na roz­mowy na miejs­cu. To było bard­zo ciekawe doświad­cze­nie, 6 jedno­godzin­nych spotkań pod rząd. Były zarówno tech­niczne, jak i miękkie, pytano o pode­jś­cie do prob­lemów, doświad­cze­nie, pracę zespołową. Był też czas na pyta­nia – było to o tyle świetne, że roz­mowy były z osoba­mi, które pra­cow­ały w Ama­zonie od kilku lat i mogły opowiedzieć o wielu rzeczach ‘od kuch­ni’.

Kil­ka dni po spotka­niu na miejs­cu otrzy­małem infor­ma­cję o pozy­ty­wnym wyniku i ofer­tę zatrud­nienia do negoc­jacji :)

Jeśli chodzi o samą fir­mę, bard­zo pozy­ty­wnie mnie zaskoczyła ich pode­jś­cie – rekruterzy odpowiadali na wszys­tkie pyta­nia i wąt­pli­woś­ci, byli dostęp­ni pod mailem i tele­fonem, wyjaś­niali, tłu­maczyli i poma­gali w przy­go­towa­niu do kole­jnych etapów.

Moje założe­nie jest takie, żeby nauczyć się jak najwięcej, jak najszy­b­ciej — będę więc starał się brać udzi­ał we wszys­t­kich pro­gra­mach, wymi­an­ie wiedzy itp :) Wierzę, że pra­ca w tego typu fir­mie przy pro­jek­tach na taką skalę, będzie dla mnie bard­zo rozwi­ja­ją­ca i poz­woli przy­bliżyć się do celu — zosta­nia architek­tem sys­temów z prawdzi­wego zdarzenia :)

Za jak­iś czas opisze pier­wsze wraże­nia z pra­cy! :)

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • L0L

    Co za selekc­ja, jak do jakiegoś obozu pra­cy, nie podo­ba mi się to, tak poważ­na fir­ma nie pracu­je, no chy­ba, że opiera swo­je dzi­ałanie na zatrud­ni­anych tym­cza­sowo wyrob­nikach :/

  • Anon­im

    Braku­je jeszcze tego żeby chip wczepi­ali i po tygod­niu zbiera­nia danych sprawdza­li czy sie czlowiek nada­je, a jak nie to może i lep­iej :D
    Zycie czy kari­era oto jest pytanie :)

    • ;) Bez prze­sady, w moim przeko­na­niu rekru­tac­je w sty­lu tej, którą miał Kuba są świetne, bo holisty­cznie oce­ni­a­ją kandy­da­ta, a także jego potenc­jał. Zde­cy­dowanie lep­iej, by były one tak opra­cow­ane, niż były jed­ną tech­niczą roz­mową, oraz 30 min z osobą z HR, co wtedy fir­ma wie o kandy­da­cie, poza tym, że jako tako pro­gra­mu­je? Jasne, cza­sem to wystar­czy, ale wyda­je mi się, że fajnej pra­cow­ać w orga­ni­za­cji, która dokład­nie Cię poz­nała (a ty ją dzię­ki takiemu pro­ce­sowi).

  • Patol.pl

    Mnie ciekawi jed­no, ci pra­co­daw­cy przeprowadza­jące jakieś testy itp. to oni mają jakieś uprawnienia do przeprowadza­nia tego? Bo skąd pewność, że ich oce­ny są wiary­godne?