#LazySunday Programisto, wstań od biurka

By 21 February 2016Inspiracje

Przy naszej pra­cy (siedzą­ca, biurowa) trochę ruchu i dban­ie o swo­je ciało to pod­stawa. Nie będziemy Was kła­mać, że jesteśmy mis­trza­mi sportu i zdrowej diety, jed­nak od kilku miesię­cy bard­zo staramy się wró­cić na zdrowe tory — może ten wpis zain­spiru­je Cię do małych zmi­an, które mogą zmienić naprawdę wiele :)

Zacznij od diagnozy

Najważniejsze to dostrzec, że coś jest nie tak i warto to zmienić. U nas po przeprowadzce Kuby do Dubli­na, zami­ast spaceru, roweru czy ćwiczeń woleliśmy spędz­ić czas na wide­oroz­mowie. Związek na odległość to trud­na sprawa (i nie tem­at tego wpisu), jed­nakże by o niego dbać poświę­cil­iśmy trochę tego cza­su, który wcześniej był tylko dla nas… Jed­nak dwa miesiące temu stwierdzil­iśmy: hola, hola! trze­ba się oga­r­nąć :)

Dru­ga kwes­t­ia to odży­wian­ie: ja zapom­i­nałam o śni­ada­ni­ach, Kuba lubił pod­jadać słody­cze do pro­gramowa­nia. To nie jest też tak, że nagle zro­biły się z nas pączusie, ale po pros­tu zaczęliśmy odczuwać potrze­bę zmi­any.

Wyznacz sobie realny cel

Tak, to praw­da, kiedyś tańczyłam i miałam nawet 15h treningu tygod­niowo. Kiedyś. Dziś śmi­ało moż­na powiedzieć, że obo­je star­towal­iśmy od zera. Nadal z ogranic­zony­mi zasoba­mi cza­sowy­mi. Zami­ast więc myśleć, że w 3 miesiące będzie ze mnie mod­el­ka Vic­to­ria Secret po pros­tu postanow­iłam, że wprowadzę kil­ka drob­nych zmi­an. A o nich poniżej. A i jeszcze jed­no! Jeśli nie lubisz bie­gać, serio, nie warto wmaw­iać sobie, że tym razem to będzie to — świat ćwiczeń jest tak różnorod­ny, że na pewno zna­jdziesz coś dla siebie.

Małe, dobre zmiany

1. Jedz śniadania!

Tak wiem, niby banał, ale ile razy wychodz­iłam z domu bez śni­ada­nia, bo wolałam pospać? Częs­to też było tak, że rano nie miałam ochoty jeść. Jak oszukałam sys­tem: wiec­zorem robie sobie kok­ta­jle, które piję rano i dopi­jam w pra­cy. Staram się dodawać do nich jak­iś superfood(jarmuż, młody owies, nat­u­ralne kakao itp.), żeby było zdrowo i poży­wnie.

2.  Zwracaj uwagę, co jesz!

Jeśli jesz na stołówce/kantynie poszukaj czegoś zdrowego — wiem, cza­sem to może być wyzwanie. Jeśli masz czas, gotuj sobie samej. Nie ma co wciskać Wam tutaj zasad żywieniowych, wierzę, że więk­szość  zna je doskonale. Po pros­tu warto pil­nować siebie bardziej :)

3. Zdrowe przekąski zamiast słodyczy

Ten tem­at doty­czy bardziej Kubę niż mnie, bo ja na słody­cze mam ochotę cza­sa­mi i wtedy to musi być czeko­la­da :P Jeśli jed­nak pod­jadasz w ciągu dnia warto zami­ast ciasteczek wci­nać bakalie i orzechy, marchew­ki, czy ciast­ka owsiane zro­bione samodziel­nie (pacz­ka takowych jest już trady­cyjnym prezen­tem ode mnie, gdy wraca do Dubli­na).

4. Cheat meal!

O dzi­wo, to u nas naprawdę dzi­ała! Odkąd wprowadzil­iśmy mag­iczny ter­min cheat meal, odkładamy grzesz­ki żywieniowe na później — grzeszymy zazwyczaj we dwójkę, więc automaty­cznie taki mniej zdrowy posiłek mamy raz na dwa tygod­nie — u nas to zazwyczaj fran­cuskie śni­ada­nia we wrocławs­kich Giselle albo Char­lotte ;)

5. Ruch!

Tyle ile może­my, na ile mamy czas. Zaczęliśmy więc skrom­nie od 10k kroków każdego dnia (a w mierze­niu ich poma­ga­ją nam fit track­ery, które u nas naprawdę się sprawdz­iły i mobi­lizu­ję nas do spac­erów, ale też rozsąd­nego spania :)). Niby nic, a wystar­czy by pod­krę­cić metab­o­lizm — to serio jest takie min­i­mum, które powin­no się wykon­ać. Jak? Ano np. wraca­jąc pies­zo z pra­cy, albo idąc do dal­szego sklepu na zakupy. W week­endy, robiąc sobie spac­er. Po drugie, gdy mamy ochotę dokładamy do tego ćwiczenia — u mnie to fit­ness z youtu­ba albo ćwiczenia z kon­solą xbox, u Kuby row­er. No i cza­sem bie­ganie za Tes­lą, ale to mieliśmy też wcześniej :)

6. Spanie

Z tym jest prob­lem, ale bard­zo się staramy. Ilość snu to jed­no, ale bard­zo waż­na jest ruty­na — chodze­nie do łóż­ka o określonych porach. Mamy nadzieję, że już niedłu­go sobie to wszys­tko ure­g­u­lu­je­my, na razie nadal trochę zary­wamy noce i budz­imy się niewys­pani :/

7. Mierz postęp!

Mówiliśmy o tym w kon­tekś­cie nau­ki pro­gramowa­nia, mówimy i tutaj! Dostrze­gaj swo­je wysił­ki, notuj co i jak! Ja mam fit­bi­ta, Kuba jaw­bona, a obo­je papierowe tabel­ki, na których zakreślamy trzy­manie się wyz­nac­zonych zasad. Poma­ga. Moty­wu­je. I jest bard­zo proste do wdroże­nia :)

Co dalej?

Tak, obo­je nie poprzes­taniemy na tej akty­wnoś­ci, będziemy pewnie stop­niowo dokładać kole­jne nawy­ki. Chce­my to jed­nak robić nat­u­ral­nie i zgod­nie z naszym ryt­mem. Mamy nadzieję, że nasz wpis zain­spirował Cię do małych zmi­an, które mogą naprawdę popraw­ić samopoczu­cie. Być może tak jak my, nie wyobrażasz sobie zosta­nia kok­sem fit­ne­su z dnia na dzień, a jed­nak chci­ałabyś coś zmienić w swoim sty­lu życia? Pole­camy właśnie takie drob­ne kro­ki — to naprawdę super początek!

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •