Jak wspierać siebie w nauce?

By 8 listopada 2015Motywacja

Można planować, ale jak z wykonaniem? Mamy dla Was garść praktycznych wskazówek, które ułatwią  wytrwanie w realizacji obranego celu.

Zaakceptuj swoje braki

Jedną z najmocniejszych rzeczy, jakie poczułam w swoim życiu, było znowu nie umieć/nie wiedzieć. To nie tak, że myślałam, że umiem programować, zanim zaczęłam swoją naukę – jednak po prostu, były dziedziny, w których czułam się mocna, pewna. Takie, w które w pewnych kręgach dawały mi pozycję lidera opinii. I nagle, „straciłam to wszystko” i musiałam zaakceptować, że zaczynam niemalże od zera. To potrafiło być stresujące i frustrujące – niezrozumienie tematu, nieumiejętne przełożeniem teorii na praktykę, albo w końcu to, że zanim mogłam nauczyć się danej rzeczy, musiałam poznać podstawy innych, i że czasem nie mogłam przeskoczyć pewnych etapów. Takie okoliczności były zdecydowanie poza moją strefą komfortu. Nie pamiętałam już jak to jest uczyć się czegoś od zera, z resztą wokół mnie było zwyczajnie wielu programistów, którzy młodszy ode mnie ogarniali znacznie więcej. Ale nie chodziło o to, by zamknąć się w tej bezpiecznej skorupce i nie podjąć się zmiany – przecież tak bardzo mi na niej zależało. Musiałam więc zacisnąć zęby, i zamiast leczyć ambicje ze zbyt śmiałych planów, wykorzystać ją do nauki.

Poznaj i wykorzystaj warunki w jakich działasz

Wydaje mi się, że bardzo dużo rozbija się to, o WZIĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWOJĄ ZMIANĘ i aktywne działanie.  Tylko z taką postawą nauka czegoś nowego będzie zależeć tylko od Ciebie. A to oznacza, że będziesz w stanie zakończyć ją sukcesem.

Tak, czasem możesz mieć trudny start, bo nie będziesz mógł skorzystać z warsztatów/treningów/zajęć dla początkujących, tylko zaczniesz od samodzielnego działania. Jednak jest to na pewno lepsze rozwiązanie niż zganianie na Twoje otoczenie, że nie stwarza Ci optymalnych/wymarzonych możliwości.

Prawda jest taka, że coś takiego jak idealne warunki po prostu nie istnieje. Wykorzystaj potencjał jaki masz wokół. Rozejrzyj się, poszukaj innych dróg do działania. Idąc przykładem zmiany trybu życia na aktywny: oczywiście, wymarzone mogą okazać się zajęcia z trenerem personalnym, ale jeśli nie możesz sobie na nie pozwolić, nie powinnaś rezygnować ze swoich planów – są przecież jeszcze zajęcia grupowe, siłownie, ćwiczenia dostępne na płytach dvd, ćwiczenia z konsolą xbox, książki z ćwiczeniami, filmy instruktażowe na youtubie, darmowe zajęcia fitness w parkach, można zawsze namówić swoich bliskich na wspólną aktywność, można po prostu samodzielnie stawiać sobie wyzwania i mierzyć postęp …

I uwierz mi, że takie morze możliwości jest dla niemalże każdej dziedziny. Dlatego zamiast focusować się na to czego nie możesz, zastanów się co możesz, albo wręcz powinnaś wykorzystać w swojej zmianie. Doceń wszystko, co może Ci pomóc i po prostu z tego skorzystaj.

Wymagaj od siebie, ale się nie katuj

Masz swój plan działania, ramy, według których chcesz wdrażać swoją zmianę (o tym jak planować pisaliśmy tutaj). Ważne jest, byś nie odpuszczała, działała według niego. Ale jeśli kolejny wieczór z językiem francuskim wywołuje u Ciebie prawie płacz, jesteś zmęczona, masz małą ścianę związaną z chwilowym brakiem postępów, czy zmęczenie materiału –zrób sobie wolne. Tyle i aż tyle. Więcej o takim wolnym pisaliśmy w tym wpisie, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że mnie czasem takie wolne ratowało i kolejnego dnia siadałam do kodu z ochotą, nadrabiałam wczorajsze lenistwo i odblokowywałam się na uczenie. Polecam więc zdrowe podejście, bo męczenie siebie zbyt restrykcyjnymi wymaganiami może odebrać nam cała pasję i radość z nauki czegoś nowego.

Śledź swoje postępy

To jak dużo już zrobiłaś, jest najlepszym motywatorem. W szczególności, gdy zmiana jest duża i końca nie widać. Programowania będę uczyć się całe życie, zawsze będzie ktoś lepszy,  ba, zawsze będę mogła pokazać, że moja niewiedza jest naprawdę ogromna. Ale patrząc wstecz wiem, że 1,5 roku temu nie umiałam programować w ogóle, nie miałam na swoim koncie komercyjnego doświadczenia, kilku aplikacji webowych, czy kilkudziesięciu tekstów technicznych na blogu. I to robi wrażenie. Robiło też na początku – pierwsza napisana aplikacja, pierwszy widok HTMLowy do aplikacji webowej, pierwsza praca, to nadal są dla mnie imponujące osiągnięcia.

Nagradzaj swoje wysiłki

Skoro dostrzegłaś już swoje wysiłki, warto pójść krok dalej – dawać sobie za nie nagrody. I znowu, to nie musi być nowy komputer, za każdą aplikacje, ba to może powinno być coś, co po prostu sprawi Ci przyjemność – może, ale nie musi być związane z Twoją zmianą.

Co to może być? Z własnego doświadcznia wiem, że nauka czegoś nowego może zabierać dużo czasu i powodować zaniedbywanie innych rzeczy, które wcześniej sprawiały nam radość. Może więc warto spotkać się ze znajomymi, pójść na masaż, spędzić weekend z rodziną … Takie nagrody wpłyną pozytywnie na balans pomiędzy zmianami, a życiem poza nimi, co jest nam potrzebne, bo nie powinniśmy poświęcać wszystkiego, by ją zrealizować. Zerknij też do naszego wpisu o tym, jak zrobić sobie prezent.

Poszukaj zespołu do zmiany

O wiele łatwiej jest, gdy w twoim otoczeniu będą osoby, które będą Cię wspierać w codziennej pracy, bo one też będą uczyć się z Tobą. Znowu mamy tutaj mnóstwo opcji, społeczności offline i online, czy chociażby blog czy profil na facebooku/instagramie gdzie będziesz dzielić się swoimi postępami, który stworzy taką społeczność wokół Ciebie. To świetne uczucie, że nie jest się samemu ze zmianą, że są osoby, które też to robią, że są te, którym się udało, ich historie mogą naprawdę dodać nam siły w słabszy dzień – uwierz, że nie ma w nich nic boskiego, a wszystko, co wypracowały osiągnęły własną, ciężką pracą. Więc i ty możesz!

Zadbaj o doping i pamiętaj by im podziękować

Tak, to jest cholernie ważne. Zbierz wokół siebie osoby, które w Ciebie wierzą i cieszą się, że dążysz do ważnych dla Ciebie rzeczy! Odetnij się od sceptyków i hejterów. Na samym początku mojej drogi było kilku znajomych programistów, którzy wyśmiewali mój plan, zakładając, że mi się nie uda, że zanim zostanę „prawdziwym programistą” to minie pół wieku. To bolało, ale szybko zrozumiałam, że nie warto tracić czasu na udawadnianie im, że jest inaczej. Po prostu robiłam swoje, dbając o tych, którzy dobrze mi życzyli. Ja częściowo osiągnęłam swoje, hejterzy przestali mnie demotywować, a osoby serdeczne mi są po prostu ze mnie dumne. Ja zaś nie raz dziękowałam im za wsparcie i zaufanie, że mi się uda. Energia jaką się dzieliliśmy zaowocowała w dwie strony.

Na koniec kilka prawd.

  • Nie ma co czekać na American dream.
  • Za prawdziwym i pewnym sukcesem stoi zawsze ciężka praca, która zawiera w sobie i przyjemne momenty świętowania sukcesów i całkiem przykre chwile załamania czy demotywacji.
  • Tak, zmiana będzie ciężka.
  • Najprawdopodobniej będą łzy, uczycie bezsilności, za małe postępy i ciężkie chwile. Warto już na samym początku zidentyfikować, jak możemy sobie pomóc, by to wszystko było prostsze w opanowaniu. A potem, no cóż będziecie cieszyć się, że Wam się udało.
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • Mary

    Świetny tekst o kwestii tak dobrze mi znanej. Zdecydowałam się na studiowanie informatyki po liceum, w którym rozwijałam się w obszarach językowych i humanistycznych. Na pierwszym roku było bardzo trudno, ale z perspektywy czasu widzę, jak daleko zaszłam, jakie dziś możliwości stoją przede mną, ile jest wokół mnie ludzi pełnych energii o życiorysie podobnym do mojego, i przede wszystkim: ile znaczyła i znaczy dla mnie pomoc innych. Gdybym wtedy pomyślała, że za trzy lata będę pisać inżynierkę, to pewnie popukałabym się w czoło ;) Zmiany są ciężkie. I przez cały proces zmiany nie warto przejmować się zniechęcającymi do działania opiniami innych, a już w ogóle nie warto porównywać do lepszych od siebie. Cóż z tego, że pewnie pierwszy kod pisali już w przedszkolu, albo jeszcze wcześniej? :) Zawsze jest dobry czas na rozpoczęcie nauki! Trzeba być zadowolonym już z tego, że podjęło się próbę wyjścia ze swojej strefy komfortu. Dla mnie bardzo deprymujący był fakt, że czegoś nie wiem (dokładnie tak jak piszesz, Aniu), że programowanie to dziedzina, o której nie mam pojęcia. Nauczyłam się wtedy, że nie należy się bać prosić o pomoc, jeśli jest nam niezbędna, aby pójść do przodu. A prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, czyż nie? :)

  • Świetny wpis :)

  • Magdalena Gonerska

    Trafiłam na Twojego (Waszego :) ) bloga już jakiś czas temu, kiedy podświadomie uciekałam od nauki plus szukałam jakiegokolwiek dowodu, że może uda mi się znaleźć pracę w branży programistycznej za milion lat. Nie przeczytałam jeszcze całego bloga, ale z każdego wpisu, na który weszłam wyciągnęłam coś dla siebie :) Zgadzam się z Mary i z Tobą, że najgorsza jest frustracja, gdy czegoś nie wiemu lub nie umiemy. Zawsze uważałam się za osobę bystrą a przy kodowaniu nie raz czuję się jak raczek nieboraczek :) Ja zaczęłam od HTML/CSS żeby sprawdzić czy w ogóle będzie mi się podobać kodowanie, a w niedalekiej przyszłości chcę zacząć poznawać JavaScript. Powoli zaczynam też myśleć o szukaniu pracy, ale poczucie niegotowości i niewiedzy jak na razie mnie paraliżuje !

    • :) Im wcześniej zaczniesz zdobywać doświadczenie tym lepiej, na pewno warto też zadbać o portfolio, to nie tylko upewni pracodawcę o Twoich umiejętnościach, ale też Ciebie! Trzymam kciuki!

  • Kasia

    Lepiej bym tego wszystkiego nie ujęła. Jestem chwile przed 30 i przebranżowiłam się z humanistycznego zawodu, w którym zaszłam już całkiem daleko i szkoliłam innych do juniora Javy (sounds familiar ;)? ). Od niedawna pracuję w duzej firmie i dokładnie rozumiem jak to jest być daaaaleko uhuhuuh poza swoją strefą komfortu, rozumiem jak duza pokore trzeba w sobie miec zeby byc – nie dosc ze babą w firmie pelnej facetow to na dodatek taka ktora czesto nie ogarnia bo dopiero sie uczy. Moi najblizsi znajomi i maz sa nietechniczni, wiec niestety, ale tzw „glupich pytan” musze sie nauczyc pytac w pracy. A to nie jest latwe, oj nie, szczegolnie gdy mialo sie juz jakas pozycje i „respekt” w innym zawodzie. Caly czas sie ucze zeby przelamac ten dyskomfort ze czegos nie umiem badz nie rozumiem i po prostu zapytac. Takze, swiezaki i „przebranzowiaki” musimy sie trzymac razem i wspierac. Rady powyzsze Aniu sa bardzo madre i wydrukuje sobie je nawet zeby o nich nie zapomniec.

  • Dorota Zelga

    Zdecydowanie zgadzam sie z autorką. Wiele trafnych spostrzezen! Mam wrazenie ze czesto przezywam podobne wachania, wzloty i upadki, a trzeba robic swoje i wierzyc w siebie.
    Pozdrawiam :)

    • Dokładnie, działać i uczyć się, a w końcu dzięki temu się uda! Pozdrawiam!