#Lazy Sunday. Nasz Paryż

By 26 July 2015Inspiracje

Leni­we to zde­cy­dowanie nie jest ten przymiotnik, którym może­my opisać nasz krót­ki urlop. Jako, że obo­je nie lubimy leżeć na plaży, a zde­cy­dowanie wolimy od niego zwiedzanie, eksplorowanie i łapanie kli­matu, wiadomym było, że wybierze­my właśnie jakieś duże mias­to. Padło na Paryż. Dlaczego? Bo Ania nigdy tam nie była, a Kuba miał po swoim zwiedza­niu, mówiąc delikat­nie mieszane uczu­cia co do niego i dał namówić się na ich pod­waże­nie. Co nam z tego wyszło i jak nam się Paryż spodobał? O tym w poniższym wpisie.

Pogoda

My nie lubimy gorą­ca, ale wpakowal­iśmy się w spory upał. Śred­nia tem­per­atu­ra przewyższa­ła 30 stop­ni i nie ważne, co byśmy robili, po 45 min spac­erze nasze koszul­ki moż­na było wyciskać. Pier­wszego dnia staral­iśmy się z tym upałem wal­czyć, i mimo niego na 100% zwiedzać mias­to. Potem odpuś­cil­iśmy i poś­ni­adan­iowa drzem­ka albo kawa w kli­maty­zowanej kaw­iarni stała się rytu­ałem. Na szczęś­cie dwa ostat­nie dni były już dużo przy­jem­niejsze do zwiedza­nia — nie padało i nie było też upałów.

Miejsce

Nocle­gi znaleźliśmy w okoli­cach placu Pigalle, w 9 dziel­ni­cy. Była to bard­zo traf­na decyz­ja, ponieważ w więk­szość miejsc byliśmy w stanie dojść pies­zo, a jeśli chcieliśmy być tam szy­b­ciej — zaraz pod oknem mieliśmy stację metra (swo­ją drogą bard­zo dobrze zor­ga­ni­zowanego). Mieliśmy też naprawdę blisko do Mont­martre — naprawdę uroczego miejs­ca, w którym bard­zo przy­jem­nie moż­na pospacerować lub coś zjeść.

zabytki

Sam Paryż jako mias­to jest piękne — szczegól­nie kamienicz­ki i boczne ulicz­ki, pomi­jane przez więk­szość wycieczek. Przed wyjaz­dem zro­bil­iśmy mały research, więc wiedzieliśmy też, gdzie warto iść, a gdzie nie ma sen­su. Jeśli chodzi o czys­tość to podob­nie do więk­szoś­ci stolic — nie moż­na powiedzieć, żeby ulice były brudne, ale niek­tóre były też nieco zanied­bane. W kwestii czys­toś­ci dość nieprzy­jemne bywa­ją stac­je metra, na których po pros­tu miejs­ca­mi w tunelach śmierdzi.

Zwiedzanie

W Paryżu na pewno nie zabraknie nam atrakcji do zwiedza­nia — zachę­camy do zwiedza­nia mias­ta także na pies­zo — wieża Eif­fla czy kat­e­dra Notre Dame robią wraże­nie także z zewnątrz, a nie do koń­ca mieliśmy ochotę stać godz­i­na­mi w kole­jkach czeka­jąc na wstęp.

eifle

Ze zwiedza­nia zaplanowal­iśmy muzeum d’Orssay oraz Pom­pi­dou — w pier­wszym przy­pad­ku jako oso­by <26 lat mieliśmy wstęp za dar­mo (to naprawdę super opc­ja, wiele muzeów pozwala na dar­mowy wstęp albo poniżej 26 roku życia albo za okazaniem legi­t­y­macji stu­denck­iej). W Pom­pi­dou zde­cy­dowal­iśmy się wykupić wejś­ciów­ki (dar­mowy wstęp nie obe­j­mu­je wys­taw sezonowych) — okaza­ło się, że naprawdę było warto. Na każde z tych muzeów poświę­cil­iśmy jeden dzień i prawdę mówiąc pod koniec zwiedza­nia już bardziej prze­mykaliśmy niż podzi­wial­iśmy — oba obiek­ty są ogromne i spoko­jnie moż­na zaplanować po dwa dni na każdy z nich jeśli choć trochę spraw­ia Ci przy­jem­ność obcow­anie z kul­turą.

Z uwa­gi na ograniczenia cza­sowe oraz sezon turysty­czny odpuś­cil­iśmy zwiedzanie Luwru — to wypad na min­i­mum kil­ka dni.

Jedzenie

Tutaj spotkało nas najwięk­sze rozczarowanie, bo obo­je jesteśmy fanatyka­mi śni­adań we fran­cus­kich kaw­iarenkach, gdzie zwyk­le zamaw­iamy koszyk pieczy­wa, kawę, smarowidła, do tego jajko gotowane lub sad­zone. W prze­waża­jącej więk­szoś­ci kaw­iarni w Paryżu śni­adanie to krom­ka pieczy­wa, masełko ‘jed­no­razówka’ i kawa przele­wowa ;) Na szczęś­cie ostate­cznie znaleźliśmy miejsce, w którym zarówno pieczy­wo jak i kawa były wyśmien­ite i takie, jak być powin­ny. Z racji upałów obi­ady jadal­iśmy raczej lekkie — zdarzyło się coś z kuch­ni włoskiej, no i oczy­wiś­cie naleśni­ki i hot dogi. W przy­pad­ku tych drugich trze­ba trochę uważać — bo możesz dostać takiego z mikro­falów­ki ;) To była jed­nak nasza wina trochę, bo był to posiłek awaryjny i kupowany pod wieżą Eif­fla.

food

Dużo lep­iej wypadły słody­cze, po naszym powro­cie Tes­la nie musi­ała się wsty­dz­ić swo­jego … 12-paku nazwi­jmy to. Fenom­e­nalne makaron­sy (co ciekawe, nawet takie z Car­refoura były lep­sze niż więk­szość dostęp­nych u nas) czy lody (na ekler­ki ostate­cznie nie trafil­iśmy) są pokusą nie do odpar­cia ;)

Wrażenie

Kuba był już w Paryżu wczes­niej i miał bard­zo negaty­wne wspom­nienia — szczegól­nie ze wzglę­du na bari­erę językową. Było to jed­nak kil­ka lat temu i od tego cza­su wiele się zmieniło — najwięk­szy prob­lem okaza­ło się, że mieliśmy w Star­buck­sie ;) W więk­szoś­ci restau­racji jest co najm­niej menu w języku ang­iel­skim (a częs­to kel­nerzy swo­bod­nie sie potrafią porozu­mieć), infor­ma­c­je doty­czące trans­portu, inter­fe­js automatów do biletów czy kasy w muzeach i gale­ri­ach — wszędzie dogadamy się w jezyku ang­iel­skim.

Dzię­ki temu, że w miarę planowal­iśmy zwiedzanie i nie pory­wal­iśmy się na za wiele, uniknęliśmy najwięk­szych kole­jek i skupisk turys­tów, co poz­woliło nam po pros­tu cieszyć się urlopem. A naprawdę było się czym cieszyć :) Znaleźliśmy kil­ka bard­zo przy­jem­nych zakątków, zwiedzil­iśmy to, na czym nam zależało i wypoczęliśmy, naprawdę pole­camy i z pewnoscią wrócimy (uzbro­jeni w wiedzę, gdzie i co jeść).

ania1234

Z jezykowych cieka­wostek — w upały zdarzyło nam się zaw­itać do McDon­ald­sa po zimne napo­je, po płat­noś­ci kartą na wydruku wid­ni­ało ogromne “Order payed”.

Co zrobić by mieć udany urlop?

Dość ważne jest zro­bi­e­nie researchu i wstęp­ne zaplanowanie co chce­my zwiedzać a także co chce­my omi­jać ;) Nie musi to być pre­cyzyjny plan z podzi­ałem na godziny ale poz­woli Ci uniknąć sytu­acji ‘to co robimy dzisi­aj’. Nie zapom­nij wyszukać też miejsc, w których możesz coś zjeść (i na pewno nie korzys­taj z ‘top 10’ — w jed­nym z takich miejsc np trze­ba rez­er­wować sto­lik na kilka­naś­cie dni wcześniej, żeby nawet wejść). W tym kon­tekś­cie pamię­taj o różnorod­noś­ci — nie zawsze to, co u nas uważamy za kuch­nię danego kraju/regionu, jest przyrządzane/smakuje tak samo w ‘lokalnych’ kna­j­pach. I na pewno nie ma nic złego w tym, żeby na wakac­jach w Paryżu iść do włoskiej restau­racji na sałatkę czy piz­zę.

Ale najważniejsze — to nie spinaj się, nie musisz zwiedz­ić wszys­tkiego! To urlop, więc służy do wypoczynku. Jeśli macie ochotę spędz­ić poranek w piża­mach, z lamp­ką wina, to jak najbardziej!

  •  
  •  
  •  
  •  
  •