Dlaczego programiści odchodzą z pracy

By 3 czerwca 2017Inspiracje, ITlogy

Nie pozwól by z Twojego zespołu, czy firmy odeszły ambitne, chcące się rozwijać osoby. Łatwo mi jest to powiedzieć, trudniej wdrożyć w życie. Jednak tworząc organizacje warto, co jakiś czas, robić health-check i sprawdzać, czy, aby już za chwilę, już za momencik, programiści nie zaczną migrować.

Odchodzą, bo kasa się nie zgadza

Prozaiczne? Może. Pazerne? Czasem tak, choć raczej rzadko dla 200zł więcej, ktoś zmienia firmę. Jeśli jednak nie dajesz swojemu pracownikowi podwyżki , a jego pensja startowa była raczej przeciętna, to może się zdażyć, że ktoś po prostu przebije Twoją ofertę. Zazwyczaj kasa nie jest pierwszym motywatorem do zmiany pracy w naszej branży (wszak stawki mamy fajne), niemniej, nikt nie chce pracować za dużo mniej niż to, co daje rynek. Znam przypadek programisty, który bardzo długo przesiedział na stanowisku juniorskim w jednej firmie, a że, miał też inne „sprawy na głowie” nie bardzo śledził to, czy należy mu się awans czy nie. Niemniej, kiedy w końcu stwiedził, że coś jest mocno nie tak i zaczął szukać nowej pracy i nowych wyzwań, okazało się, że zarówno jego umiejętności, jak i zakres obowiązków, są bardziej senior niż junior (tutaj warto dodać, że samodzielna ocena własnej pracy jest równie ważna, chociażby by uniknąć takiej sytuacji). Oczywiście nowa oferta była znacznie bardziej atrakcyjna finansowo (jak i merytorycznie). Niemniej, scenariusz, że zostaje on doceniony w poprzedniej pracy, zarówno zmianą stanowiska jak i podwyżką mógłby zatrzymać go w poprzedniej firmie.

Bo to, co było mówione podczas rekrutacji nijak ma się do rzeczywistości

Obiady na koszt firmy? Tak, ale tylko przez pierwszy miesiąc. Umowa o pracę? Od 3 miesięcy nie możesz się jej doprosić. Udziały? Tak, tak, kiedyś napewno. Kolejny projekt będzie w Twojej technologii? Nie wiadomo, ale teraz jest to co jest, więc lepiej zacznij uczyć się tego PHP. Praca zdalna?  Może w kolejnym projekcie. Szkolenia? No przecież masz Stack Overflow. Niestety często to, co zapowiadało się ok podczas rozmowy, okazuje się całkiem słabe zaraz po podpisaniu umowy. Dlatego zawsze, zawsze powtarzam, że okres próbny jest dla obu stron, i tak samo pracownik ma prawo zrezygnować, jeśli ta próba dla organizacji da negatywne wyniki (i o ile nie jesteś seryjnym zmieniaczem pracy, to każdy rekruter zrozumie, że mogło tak się przydarzyć). Dlatego, nie ma co czarować, zatrudniać jak idzie, a potem wpychać programistów nie do ich technologii, wysyłać na projekty testerskie, dorzucać również sprzedaż … Nieuczciwość prawna czy finansowa ma w naszej branży jeszcze krótsze nogi… Niestety, na Januszy można trafić w każdej branży, więc jeśli właśnie tak się zachowujesz, nie dziw się, że programiści od Ciebie uciekają.

Bo stoją w miejscu i się nie rozwijają

Oczywiście, każdy z nas może sam wziąć odpowiedzialność za swoją naukę i rozwój. Jednak bądźmy szczerzy, doba ma tylko 24h, więc jeśli w pracy robisz coś zupełnie dennego, w dodatku w egzotycznej technologii to czasu, na rozwój w wymyślonym przez Ciebie kierunku może zwyczajnie brakować (hehe, dobrze to znam). To samo, jeśli w zespole czy najbliższym otoczeniu nie masz osób, od których możesz się uczyć (np. wszyscy jesteście z podobnym/ małym doświadczeniem), albo osoby, nie chcą się tą wiedzą dzielić… Klepanie kodu nie jest drogą do zostania dobrym programistą, dlatego, jeśli w pracy nie ma możliwości na rozwój Twoich celów, prędzej czy później poszukasz takiej pracy, która Ci go zapewni.

Bo nie mają wpływu na swoją ścieżkę kariery

Z kwartału na kwartał zmienia się projekt. Tu technologia A, tu technologia B. Chciałeś rozwijać się w Javie, ale cóż, taki mamy klimat i robisz głownie front end (samo w sobie nie jest to złe, poznawanie różnych technologii, czy bycie full-stack developerem, jednak lepiej, gdy są to świadome wybory). Brakuje nam testerów, więc teraz trochę potestujesz. Nawet nieźle rozmawiasz z klientem – może będziesz Product Ownerem? Ktoś musi zastąpić managera, a ty już jesteś seniorem … Oczywiście, nierzadko, takie wskazania na kolejny krok w karierze są trafne i kończą się zyskiem i dla firmy i dla pracownika. Niemniej, często jest tak, że decyzja ze strony managera już zapadła i po prostu masz przejąć nowe obowiązki. I może okazać się tak, że te nowe obowiązki totalnie nie będą Ci odpowiadać… chcąc więc wrócić na swoją ścieżkę kariery … zmienisz pracę.

Bo nie mają wpływu na projekt / organizacje

Jednym z założeń Scruma jest ciągłe doskonalenie procesu. I wielu z nas naprawdę na tym zależy. Chcemy więc rozwiązywać problemy, wdrażać ulepszenia, dbać o proces najlepiej jak potrafimy. Niestety, w wielu firmach dostaniemy czerwone światło, bo nie ma czasu, chęci, siły… Jesteśmy więc na początku sfrustrowani, potem, akceptujemy sytuację i biernie podążamy za tym, co jest. Jednak dla wielu osób, ta bierność to za dużo i właśnie niemożność poprawy będzie motywatorem do odejścia.

Bo potrzebuje zmiany

To naprawdę zdrowe, by raz na kilka lat zmienić projekt/organizację dla której go realizujemy, stos technologiczny (spróbować jakiejś nowej technologii). To uczy nas naprawdę sporo – wybija z poczucia, że jesteśmy bogiem i wiemy już wszystko, zmusza do sprawdzenia, co nowego pojawiło się na rynku, poznania nowego obszaru biznesu czy nauczenia się pracy z innym zespołem. Takie zmiany stymulują naszą naukę, uczą też dobrych postaw (jak np. tworzenie dokumentacji ;)). A każdy, kto pracował z programistą, który jest w projekcie od X lat i pamięta jego początki, przyzna mi rację – takie osoby, są potem nie tylko trudne do zastąpienia, ale i do zmotywowania do zmiany(coś przecież działa, więc po co ruszać). W naszym zawodzie potrzeba zmian wiąże się bezpośrednio z potrzebą nauki. I jest to ok (a sama zmiana może przecież nastąpić w ramach tej samej firmy).

Bo nie dogadują się z zespołem

Może być tak, że zespół będzie na zupełnie innym poziomie kompetencji. Może być tak, że charaktery nie będą pasować. Może też ogólna kultura, czy to zespołu, czy to organizacji. Oczywiście, na zintegrowanie się potrzeba trochę czasu, niemniej, czasem, z braku dobrej woli, czy pewnej eksluzywności już utworzonej grupy jest to niemal niemożliwe. A w pracy spędzamy przecież wspomniane już 8h, więc robić to z ludźmi, z którymi się nie dogadujesz może być ciężko. Nie trzeba się kochać, jasne, niemniej czasem przez brak profesjonalizmu, czy otwartości na inny sposób bycia (np. w przypadku zespołów gdzie tylko jedna osoba jest dużo starsza, innej narodowości itp.), może zmotywować do zmiany.

Bo manager, to widzi, i nic z tym nie robi

Ludzie odchodzą od managera, nie od firmy. To często powtarzana fraza, która została potwierdzona np. tymi badaniami. Nawet w najlepszej firmie , to manager jest tą osobą, która definiuje Twoje środowisko pracy, firma, może to robić tylko pośrednio. A jego rolą jest nie tylko dostarczenie odpowiedniej wydajności w postaci wykonanych zadań, ale też wydajności jako zaangażowania pracowników, mobilizacji, zmotywowania. Jeśli Ty (managerze) nie dbasz o swój zespół, zespół nie będzie dbał o projekt, czy całą organizację (może dbać sam o siebie, ze względu na nieformalne relacje). Jeśli roczne cele Twoich podwładnych sprowadzasz do realizacji swoich celów (i np. wysyłasz ich na ceryfikację, zupełenie nie myśląc czy to się im przyda), zamiast pomóc im wyznaczyć cele, które będą pasowały do ich pomysłu na siebie (a może, gdy jeszcze go nie mają, warto pomóc im go odnaleźć). Jeśli po prostu traktujesz ich jako wyrobników i ciągle przykręcasz śrubkę, nie myśląć, że kolejne nadgodziny, czy gorsze warunki do pracy wpływają na ich samopoczucie. Jeśli nie przyznajesz się do błędu, jeśli podkradasz pomysły swoich pracowników, traktując je jak swoje. Jeśli nie rozmawiasz z nimi, nie mówisz o celu, nie tłumaczysz swoich decyzji … W końcu, jeśli zwyczajnie nie słuchasz co mają Ci do powiedzenia, nie dziw się, że ludzie odchodzą.

Tak, bycie managerem to naprawdę ciężki kawałek chleba, i z naszych doświadczeń wynika, że jest znacznie więcej tych średnich czy złych, niż tych, którzy faktycznie przewodzą zespołem. Niemniej, jeśli już jest to Twoje stanowisko, to powinieneś w 100% starać się wykonywać je jak najlepiej.

Managerze, zanim zaczniesz się domyślać…

Zapytaj. Tak, właśnie tak! W wielu firmach powszechne są tak zwane one on one, czyli rozmowy z managerem. Co tydzień, co dwa, czasem raz na kwartał, a czasem tylko dwa razy do roku … Niemniej, jest to okazja do zapytania nie tylko, co tam w projekcie, ale też, a może przede wszystkim sprawdzenia, czy wszystko OK z programistą. Z takich rozmów można dowiedzieć się naprawdę sporo. Służą one nie tylko do ewaluacji rocznych celów (które, powinny być nie tylko dla firmy, ale i dla pracownika – o wyznaczaniu celów poczytasz tutaj), ale też do zapytania, jak ogólne samopoczucie, czy czujesz, że się rozwijasz, co można zmienić, jakie są twoje obecne oczekiwania, plany, czego potrzeba Ci, by móc je spełnić … I właśnie z takiej rozmowy, można też dość wybadać, czy dana osoba jest zadowolona, czy nie, oraz… czy możliwe jest, że zamierza odejść. Pamiętasz wpis o narzędziu Pizza of Life? Może ono być świetnym uzupełnieniem rozmowy z Twoim pracownikiem. Możesz popatrzeć na moją listę powodów i pod tym względem postarać się poprowadzić taką rozmowę z pracownikiem. A potem wspólnie z nim poszukać satysfakcjonujących rozwiązań.

Jedna uwaga, z doświadczenia często wynika, że gdy programista mówi: że powoli zaczyna się rozglądać, to znaczy to nie mniej, nie więcej niż, że już ostro szuka pracy. Dlatego warto zwrócić uwagę na przekaz pomiędzy wierszami, jak i stosunek jego oczekiwań, do tego, co może zapewnić organizacja.

Pracowniku, zanim odejdziesz…

Pogadaj, ze swoim managerem. Powiedz, co Cię boli, czego oczekujesz, wyraź swoje niezadowolenie, jak i pomysły na poprawę sytuacji. To nic nie kosztuje, a może spowodować, że pojawią się zmiany, które pozwolą Ci pracować w danej firmie dalej. Czasem to nie zła wola, ale niewypowiedziane oczekiwania powodują, że sytuacja nie jest ciekawa. Tak samo, jak nie lubimy się domyślać, o co w prywatnym życiu jest foch, tak samo manager nie będzie miał łatwego zadania, jeśli nie powiesz mu z czego wynika Twoje niezadowolenie.

Wyznaję zasadę, że jeśli coś mi się nie podoba, to próbuję to zmienić, albo zaakceptować. A jeśli nie potrafię zrobić żadnej z tych rzeczy (a moje próby kosztują mnie dobre samopoczucie czy równowagę), to w przypadku pracy, po prostu będę rozglądać się za inną. I to jest fair i OK, zarówno dla mnie, jak i dla firmy, którą zmieniam. Ta lista powodów, może być tak naprawdę listą inspiracji dla Twojej organizacji/zespołu: co możecie wspólnie zrobić, by wszystkim pracowało się dobrze? W jakich obszarach warto sprawdzać samopoczucie pracownika? Rozwiązanie zidentyfikowanych problemów będzie na pewno bardzo indywidualne, dlatego też, nie znajdziecie tutaj gotowej receptury na szczęśliwego programistę. Ale pierwszym krokiem na pewno rozmowa o potrzebach i oczekiwaniach obu stron, a następnie wspólne wypracowanie skutecznych rozwiązań.

  •  
  •  
  •  
  • 13
  •  
  • Jeśli chodzi o rozbieżność pomiędzy umową, a rzeczywistością to zdecydowanie się zgadzam. Co więcej powiem, że problem jest jeszcze większy w przypadku freelancerów.
    Dziś koduję niewiele, właśnie z powodu permanentnych rozbieżności pomiędzy umową a stanem faktycznym.

  • Czasem rzeczywiście przychodzi moment, że patrząc w lustro zdajemy sobie sprawę z tego, iż stoimy w miejscu. Dla mnie to najgorsza z możliwych sytuacja. Brak rozwoju, a właściwie brak możliwości rozwoju. Szkoleń, warsztatów, poznawania nowego, a tym samym zdobywanie kolejnego szczebla w drabinie oceniania samego siebie. Wszystko już osiągnęliśmy, dalej nie pójdziemy – stoimy więc i zastanawiamy się, co robić dalej. Zaakceptować czy zmienić. To bardzo trudne, szczególnie gdy etat daje nam pewnego rodzaju komfort utrzymania rodziny.

    • Krzysztof Owsiany

      Właśnie znajduje się w takiej sytuacji. Niestety przełożony nie rozumie co do niego mówię. Sugeruje propozycje zmian. Ale ja wiem jak to wyglądało wcześniej i tym samym będzie później… To moje trzecie podejście do zmiany pracy.
      Szkoda czasu na marnowanie jak coś jest źle to trzeba dążyć do zmiany znam to na swoim przykładzie…

      • :) Mam nadzieję, że w końcu ida się znaleźć odpowiedniego pracodawcę. Trzymam kciuki!

    • :) Na szczęście zmieniać można mniej gwałtownie, szukać pracy nie rezygnując z poprzedniej, albo wręcz nie szukać czynnie, ale być otwartym na nowe propozycje. Myślę, że mało kto zdecyduje się na „rzucenie pracy”, ale zmianę jednej na drugą jak najbardziej tak, a pracodawcy całkiem chętnie są w stanie poczekać na nowego pracownika ten okres wypowiedzenia (o ile to nie pół roku ;)).

  • Dlatego z ostatniej firmy odszedłem po okresie próbnym. Zupełnie co innego było mówione na rozmowie i przy podpisywaniu umowy a co innego było później ;)

    • No niestety czasem tak się dzieje. Fajnie, że odważyłeś się odejść, bo czasem ludzie boją się zmienić (bo można trafić też jeszcze gorzej). Powodzenia!