#Lazy Monday. Nie bądź Zosią – Samosią

By 8 września 2014Motywacja, Think Big
Wpis-Header

Samodzielność i samowystarczalność to dwie cechy, którymi bardzo się cieszę. Wiem, że absolutnie jestem w stanie ogarniać bardzo, bardzo dużo sama i dość niechętnie korzystam z pomocy innych, bo pewnie ktoś będzie jej bardziej potrzebował.

#Cykl lazy Sunday to wpisy nie do końca związane z programowaniem. Czasem znajdziesz tu coś, co nas ostatnio inspiruje lub motywuje, a czasem po prostu przepis na dobre ciasto czy recenzje kulturalno-gastronomiczną. Ot, coś na leniwą niedzielę. Jak widać czasem niedziele są bardzo zapracowane i przesuwają się na poniedziałek, za co serdecznie przepraszam i zapraszam do lektury.

Wszystko sama!

Ja często mam tendencje do bycia właśnie taką Zosią-Samosią. Mój pierwszy projekt zrealizowany w organizacji studenckiej często wymagał dodatkowej pracy, a ja zamiast mówić o tym zespołowi, po prostu – działałam. Na drugim roku studiów było naprawdę dużo nauki, a ja byłam wówczas prezydentem AEGEE-Warszawa i zwyczajnie nie byłam w stanie wszystkiego ogarnąć. Zamiast poprosić o pomoc – nie do końca poradziłam sobie ze znalezieniem czasu na wszystkie przedmioty i miałam dzięki temu kilka powtórek…

Takie łapanie mnie na gorącym uczynku następuje jeszcze raz na jakiś. Łapie się albo sama, albo z pomocą przyjaciół. I w sumie, nie wiem czemu proszenie o pomoc przychodzi mi tak trudno. Na zimno i spokojnie jestem przecież w stanie stwierdzić, że to nic złego, że lepiej by ktoś mi pomógł, jeśli chce, może i potrafi. No właśnie, korzystanie z pomocy innych jest przyjemne (tutaj wszystkie Zosie-Samosie muszą się wzdrygnąć, ja też się wzdrygałam, ale naprawdę nie warto).

Choćby nauka programowania. Na samym początku miałam ogromny problem z pytaniem Kuby czy innych znajomych programistów o swoje problemy. Zwyczajnie, wstydziłam się swojej niewiedzy. No i jasne, mogłam absolutnie wszystko googlać i nie korzystać z ich pomocy, ale często łączyło się to z kilku godzinnym poszukiwaniem rozwiązania, które było naprawdę na wyciągnięcie ręki (jakaś literówka, której nie zauważyłam)…

To, co? Ja proponuję szczere 10 sekund samej ze sobą i zastanowienie się, czy aby nie można by było trochę zmienić swoje podejście do zadań i na chwilę odpuścić bycie Zosią (mała podpowiedź, jeśli od dawna nie miałaś czasu na kawę z przyjaciółką, albo na chwilę dla siebie to może właśnie wzięłaś sobie za dużo na głowę?). Poszukaj wśród swoich projektów takich, którymi można się podzielić.

A alternatyw jest całkiem sporo :)

Po pierwsze: podziel i zaplanuj!

Zawojowanie świata to naprawdę świetna wizja, widzę tylko jedno ale… jest to ogromna praca ;) Jeśli masz więc kilka pomysłów na projekty i biznes spróbuj je podzielić i zacząć od tego najbardziej opłacalnego. Popatrz na zasoby i korzyści, ale też na fun jaki będziesz z niego miał (fun factor zawsze jest ważny). Nie zaczynaj za wiele projektów na raz, bo w żaden nie zaangażujesz się w 100%, a z resztą praca na oparach sił, po nocach przyniesie raczej przeciętne rezultaty.

Po drugie: zaproś znajomych!

To działanie wymaga trochę pracy wcześniej – fajnie zebrać wokół siebie grupę ludzi, którzy będą Cię wspierać, last minute może być trochę za późno. Ale to naprawdę działa – zamiast stać na ulicy i prosić ludzi o udział w ankiecie do Twojej mgrki zaproś swoich znajomych do pomocy- od razu zaoszczędzisz kupę czasu ;) Z resztą, na pewno ktoś pomoże Ci z upieczeniem ciastek na event, a ktoś poleci dobrego grafika… Grunt to zapytać i wciągnąć ich do działania.

Nie bój się, że stracisz swój pomysł, albo, że przez takie zlecenie, to nie będzie już coś idealnego… Zazwyczaj inne osoby wnoszą do projektu więcej niż Ci się wydaje i całość naprawdę zyskuje… A co gdy w gronie swoich znajomych nikt nie może Ci pomóc?

Po trzecie: kup!

Zapłać. Oczywiście, możesz sam nauczyć się projektować strony internetowe  Pomyśl jednak ile razy potem będziesz musiała to robić ponownie. Wiem, że możesz nauczyć się wszystkiego, że jesteś w stanie przetłumaczyć nawet z koreańskiego, a także samodzielnie wystrugać sobie narty… Jednak, jeśli Twój cel jest trochę inny, nie bój się zapłacić za to, co Cię do niego przybliży. Dlaczego? Ostatnio wyczytałam w książce H. Murakamiego bardzo fajną rzecz, z którą całkowicie się zgadzam:

Jeżeli można coś kupić za pieniądze, trzeba to zrobić, nie zastanawiając się nad zyskiem czy stratą. Nadmiar energii należy zachować na załatwienie rzeczy, których nie da się kupić.

Make sense, prawda?

Jeśli tworzenie strony Twojej nowej organizacji ma zająć Ci 4 miesiące, a możesz na początek skorzystać z darmowego szablonu WordPressa, albo takiego premium, albo wydać trochę więcej i poprosić o wsparcie grafika, to chyba warto skupić się na innej, bardziej koncepcyjnej pracy.

Bo jedyne co musi być Twoje to pomysł. Do reszty rzeczy nie bój się znaleźć wsparcia.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  • Aaaa

    Tylko ja nie mam żadnych znajomych, jedynie mam 3 osoby z rodziny i nie mam pieniędzy.